Pierwotnie miały tu zawisnąć metalowe stelaże, ale mój mąż - z natury "porządnicki", zapragnął te praktyki przenieść na obszar obejścia i wykorzystał łaty, które w czasie wymiany dachu zostały zdemontowane i złożone na kupkę.
Pragnienie to, skutkowało dwudniową "żarliwą" dyskusją na temat jego zasadności, argumenty były różne, ale ostatecznie wizja oszczędności jakie poczynimy do mnie przemówiła....:)
Dlatego łaty wróciły na dawne miejsce, oczywiście oczyszczone z gwoździ i wszelkich niedoskonałości.
Dwie warstwy wełny i stelaż gotowe na całej powierzchni poddasza.
MAMY NAMIOT!
wczesną wiosną!
Jeden pokój i przyszła łazienka tymczasowo stały się ... żółtym namiotem. Folia wg fachowych porad ma zabezpieczać przed wilgocią z wnętrza, ale czy będzie? skoro przedziurawią ją wkręty mocujące płyty.... Mocno to wątpliwe. Ponieważ folię mocowaliśmy za pomocą zszywek tapicerskich (co także dziurawi folię) linię mocowań zabezpieczyliśmy taśmą, mam nadzieję, że wkręty też wyjdą w tej linii (hi,hi,hi).
Jak się tak na to wszystko napatrzę, to tak tego widoku nienawidzę, że każda zmiana cieszy mnie niewypowiedzianie....
Pół powierzchni dachowej przygotowane pod szpachlę.